Linki
Keywords
- Festiwal Wiosny 2011 (1)
- Mazzoll (2)
- Muzyka dla ryb (2)
- Ostrowski (2)
- Sietlicki (1)
- Świetliki (1)
Muzyka dla ryb/Music for the Fish - Ostrowski/Mazzoll - Festiwal Wiosny ...
31.3.11Posted by Ostrowski at 16:02 0 comments
Muzyka dla ryb - krótka historia
22.3.11W swym pierwotnym założeniu Muzyka dla ryb miała być wstępem do opery Uzbud Szuwra, którą planowaliśmy napisać z Marcinem Świetlickim (to znaczy wpadliśmy na pomysł, uznaliśmy że jest wyśmienity i zarzuciliśmy nieomal natychmiast). Ale pozostało kilka napisanych przeze mnie w sennym widzie taktów. Pozostały zapomniane na komputerze, aż pewnego dnia Mesje Lutyński zaproponował mi skomponowanie muzyki do jego wystawy w Alchemii. Miało się to nazywać Muzyka dla ryb, więc natychmiast sięgnąłem po zapomniane takty. Uzbud Szuwra od zarania kojarzył mi się wodnie. Wpadłem w amok pisania i już po miesiącu miałem gotowe prawie 45 minut muzyki na skrzypce. trąbkę, dwa kontrabasy, gitarę i chór ryb. Ale to chyba i tak było nazbyt wolno. Podczas gdy ja pisałem Muzykę dla ryb w Poznaniu, w mieście Kraków rodziły się nowe pomysły. Najpierw, aby Marcin Świetlicki coś do tego zaśpiewał. Potem, aby zespół Świetliki nauczył się grać do mojej kompozycji z nut lub ze słuchu, jak kto tam umiał. Na koniec postanowiono, że Świetlicki zaśpiewa ze Świetluchami jak mu zagrają, bo im się uczyć moich nutek nie w smak, lecz łaskawie zezwolono mi na przyjazd. Było przesympatycznie.
Muzyka dla ryb poleżała sobie kilka lat w szufladzie.
Przygotowując rekompozycję The Rite of Spring autorstwa Strawińskiego na Festiwal Wiosny 2011 natknąłem się na zapomniane nuty w komputerze. Nieomal równocześnie przypadek sprawił, że zacząłem współpracę z wybitnym człowiekiem - Jerzym Mazzollem. Zachęcony rezultatami naszych pierwszych wspólnych poczynań zaproponowałem Jerzemu zmierzenie się z Muzyką dla ryb. Przekomponowałem utwór, skróciłem go do 33 minut i 44 sekund, ale bardzo brakowało mi w nim wirtuoza. Muzyka dla ryb była spójna, motoryczna, ale zbyt pokorna. Brakowało w niej elementu improwizacji, nieprzewidywalności wykonawczej, spajającego na trwale wypalone nuty.
Pierwszego nagrania dokonaliśmy na Długiej 8 na początku marca 2011, tuż przed Festiwalem Wiosny. Rezultat, tak dalece przerósł moje oczekiwania, że z dumą włączyłem Muzykę dla ryb do programu festiwalowego występu.
Jednak to co zdarzyło się na festiwalu absolutnie powaliło mnie na kolana. Monumentalna, nieprzerwana improwizacja Jerzego sprawiła, że Muzyka dla ryb stała się dziełem, które mnie samego wprawiło w zdumienie. Jerzy podjął zdumiewająco bezczelny dyskurs z utworem mechanicznym, a serie jego dźwiękowych ripost tak immanentnie wtopiły się w materię Muzyki, że teraz, gdy czasem słucham wersji pozbawionej jego klarnetów, wydaje mi się ona być ułomnym scenariuszem, w którym brakuje połowy dialogów. Dzięki Jerzy!
Cezary Ostrowski
Muzyka dla ryb poleżała sobie kilka lat w szufladzie.
Przygotowując rekompozycję The Rite of Spring autorstwa Strawińskiego na Festiwal Wiosny 2011 natknąłem się na zapomniane nuty w komputerze. Nieomal równocześnie przypadek sprawił, że zacząłem współpracę z wybitnym człowiekiem - Jerzym Mazzollem. Zachęcony rezultatami naszych pierwszych wspólnych poczynań zaproponowałem Jerzemu zmierzenie się z Muzyką dla ryb. Przekomponowałem utwór, skróciłem go do 33 minut i 44 sekund, ale bardzo brakowało mi w nim wirtuoza. Muzyka dla ryb była spójna, motoryczna, ale zbyt pokorna. Brakowało w niej elementu improwizacji, nieprzewidywalności wykonawczej, spajającego na trwale wypalone nuty.
Pierwszego nagrania dokonaliśmy na Długiej 8 na początku marca 2011, tuż przed Festiwalem Wiosny. Rezultat, tak dalece przerósł moje oczekiwania, że z dumą włączyłem Muzykę dla ryb do programu festiwalowego występu.
Jednak to co zdarzyło się na festiwalu absolutnie powaliło mnie na kolana. Monumentalna, nieprzerwana improwizacja Jerzego sprawiła, że Muzyka dla ryb stała się dziełem, które mnie samego wprawiło w zdumienie. Jerzy podjął zdumiewająco bezczelny dyskurs z utworem mechanicznym, a serie jego dźwiękowych ripost tak immanentnie wtopiły się w materię Muzyki, że teraz, gdy czasem słucham wersji pozbawionej jego klarnetów, wydaje mi się ona być ułomnym scenariuszem, w którym brakuje połowy dialogów. Dzięki Jerzy!
Cezary Ostrowski
Posted by Ostrowski at 10:40 0 comments
Labels: Festiwal Wiosny 2011, Mazzoll, Muzyka dla ryb, Ostrowski, Sietlicki, Świetliki
Muzyka dla ryb
Utwór kameralny Muzyka dla ryb Cezarego Ostrowskiego powstał w roku 2005 do wystawy Piotra Lutyńskiego pod tym samym tytułem. Został wówczas wykorzystany jedynie w skromnej części, a dopiero teraz (2011), po znacznych zmianach instrumentacyjnych, zyskał właściwy kształt, poszerzony o partie klarnetów B i C oraz klarnetu basowego w wykonaniu Jerzego Mazzolla.
Posted by Ostrowski at 18:53 0 comments
Labels: Mazzoll, Muzyka dla ryb, Ostrowski
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)